Druga szansa dla trucizny (cz.2)

Paracelsus, renesansowy przyrodnik napisał:
Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną“.

Jest to święta prawda i motto dzisiejszych farmaceutów! Jako że w MNM zajmujemy się personalizowaną terapią onkologiczną, przedstawiamy wam niesamowite historię trucizn- leków.

Ten organiczny związek to wielka klęska i tragedia nowożytnej farmacji. W latach 50 i 60-tych XX w. został spopularyzowany jako łagodny lek uspokajający, usypiający i przeciwbólowy. Był polecany kobietom w ciąży na ukojenie dolegliwości bólowych. Poniewczasie okazało się, że ma on silne właściwości teratogenne: zdążyło się do tego czasu urodzić ponad 12 tys. dzieci z ciężkimi upośledzeniami- dzieci poddane działaniu “leku” rodziły się z ciężkim niedorozwojem, lub wręcz brakiem kończyn…

Po latach ten toksyczny związek powrócił, chociaż w nowej odsłonie: mieszaninę racemiczną dwóch enencjomerów związku zastąpiono pojedynczym, mniej toksycznym z nich.

Nie był to już wydawany bez recepty przez farmaceutę “suplement diety”, ale ściśle reglamentowany lek immunosupresyjny w terapii onkologicznej. Był pierwszym “nowoczesnym” lekiem immunomodulującym w terapii szpiczaka mnogiego i doczekał się już dwóch udoskonalonych wersji. Nazywa się talidomid.

Źródło:

Rehman W, Arfons LM, Lazarus HM. The rise, fall and subsequent triumph of thalidomide: lessons learned in drug development. Ther Adv Hematol. 2011

Polecamy pozostałe ciekawostki genomowe

Pochodzenie na życzenie
Każda cegiełka inna