Jak pamiętamy jeszcze ze szkoły DNA występuje w formie prawoskrętnej helisy (oczywiście jak to w biologii bywa – jest od tej zasady wyjątek w postaci lewoskrętnego Z-DNA). Niemniej, prawie 100% DNA występującego w przyrodzie jest skręcona w prawą stronę.
Skąd taka zależność?

Całkiem niedawno, interesującą hipotezę wyjaśniającą ten fenomenom przedstawiła
na łamach The Astrophysical Journal Letters dwójka naukowców: Noemie Globus (New York University) oraz Roger Blandford (Stanford University). Według proponowane przez nich modelu, na samym początku istnienia pre-życia na Ziemi (prawdopodobnie w postaci samoreplikujących się nici DNA), istniały równolegle dwie formy: lewoskrętne
i prawoskrętne. 

Na skutek nieustającego bombardowania naszej atmosfery promieniowaniem kosmicznym, dochodziło do wybicia cząstek elementarnych zwanych mionami. To właśnie one docierały do powierzchni ziemi i generowały liczne drobne mutacje w replikującym się DNA. 
Ze względu na określoną magnetyczną polaryzację mionów, ze znacznie większą częstotliwością dochodziło do zmian w prawoskrętnej formie DNA. Tym samym zdobyła ona przewagę ewolucyjną, mogła rozwijać się szybciej i z czasem całkowicie zdominowała lewoskrętne DNA.

Oczywiście jest to tylko hipoteza i wymaga jeszcze eksperymentalnego potwierdzenia,
ale i tak wzbudzą ona wyobraźnię i pokazuje nam, iż proces ewolucji towarzyszył nam już od samych początków istnienia życia!

Przestrzeń kosmiczna w którą uderza kometa

Więcej o tej niesamowitej hipotezie przeczytacie TUTAJ