Czy wiecie, że każdy z nas jest potencjalnym nosicielem nawet kilkunastu rzadkich, autosomalnie recesywnych chorób dziedzicznych? Co więcej, każdy z nas nosi w sobie recesywny allel dla dwóch chorób letalnych! Kazirodztwo nie bez kozery jest ścisłym tabu dla większości kultur na świecie.

Po zsekwencjonowaniu własnego genomu nagle dowiadujemy się, że posiadamy wariant absolutnie patogenny, warunkujący na przykład porfirię. Albo mukowiscydozę. Albo albinizm. Albo dysplazję kostną. Ślepotę. Niedobór immunologiczny… albo wszystkie naraz!…. Takie warianty są na szczęście nieszkodliwe, gdy druga, nieuszkodzona kopia genu zapewnia nam zdrowie. Sęk w tym, że nawiązanie bardzo bliskiej znajomości z drugim nosicielem którejkolwiek z tych chorób może spowodować, że nasze potomstwo zachoruje.

Znów na szczęście, prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bardzo niewielkie. Czasami wynosi ono 1:50, czasami 1:100000. No chyba że poślubimy kuzynka/kuzynkę albo jeszcze bliższego krewniaka, który jest nosicielem kilku takich samych uszkodzeń genów jak my. Wówczas ryzyko, że oba allele patogenne odziedziczą się razem jest zastraszająco wysokie.

Niech ostrzeżeniem będzie dla was słynny portret Karola II i jego szczęki habsburskiej. Prawdopodobnie jedynie niewierność ratowała wielokrotnie wielkie dynastie przed dużo gorszymi efektami doboru krewniaczego.

Źródła: https://www.historyanswers.co.uk/kings-queens/the-dangers-of-royal-inbreeding/?fbclid=IwAR3jEnk-yTBt7DMGKjLa-pLby2mJsD4efnx6WCNWdXg7i27Ur5TQ5vPifYg. https://www.sciencedaily.com/releases/2015/04/150408100522.htm?fbclid=IwAR11CFAyaHmRX7iHOTbQ0iRLZMyNKKKpactyr5xnOXVbmNtFd39NmT-NuTI