IMIĘ I NAZWISKO:
Marzena Wojtaszewska

STANOWISKO:
Senior genomic analyst

DATA DOŁĄCZENIA DO GRONA MNM:
październik 2019

AC: Co zaciekawiło Cię w MNM Diagnostics? Dlaczego zdecydowałaś się na pracę właśnie tutaj?

MW: To był w zasadzie szczęśliwy przypadek – jakieś 2 tygodnie wcześniej podjęłam decyzję o tym, że chciałabym wprowadzić zmiany w swoim życiu zawodowym. Natrafiłam na ogłoszenie o pracę w MNMie i tego samego dnia napisałam CV, bo ogłoszenie wygasało w dniu, w którym je znalazłam. Po miesiącu otrzymałam zaproszenie na rozmowę od Pawła (Zawadzkiego, założyciela firmy – przyp. autorki). 

W poprzedniej pracy miałam ograniczone możliwości rozwoju zawodowego – genetyka jest bardzo dynamicznie rozwijającą się dziedziną, w międzyczasie wprowadzono do diagnostyki NGS (ang. Next Generation Sequencing, sekwencjonowanie nowej generacji), a ja czułam że przestaję nadążać za wiedzą naukową a bardzo chciałam “przestawić się” na nowe technologie. 

Tutaj Paweł Zawadzki ofertą pracy w genomice spadł mi jak z nieba, bo idealnie wpisał się w moje oczekiwania.

AC: Mogłabyś przybliżyć nam, na czym dokładnie polega praca analityka genomowego? Czy zawsze udaje się ustalić przyczynę rozwoju nowotworu?

MW: Nietrudno się domyślić, że w głównej mierze analizujemy genomy : )  I to genomy pacjentów onkologicznych. Taka analiza przebiega dwutorowo: z jednej strony szukamy u indywidualnych pacjentów zmian genetycznych, które wpłynęły na rozwój nowotworu i które już teraz lub potencjalnie w przyszłości będzie można leczyć wykorzystując terapie celowane. 

Z drugiej strony jesteśmy wsparciem dla osób zajmujących się opracowywaniem algorytmów sztucznej inteligencji, ponieważ poprzez wnikliwe analizy podobieństw w wielu genomach połączone ze studiowaniem literatury naukowej jesteśmy w stanie zauważyć konsekwencje zaburzeń pewnych procesów biologicznych czy zmian genomowych charakterystycznych tylko dla konkretnej grupy pacjentów. Takie algorytmy będą mogły być wykorzystane do opracowania testów diagnostycznych, precyzyjnie określających, który pacjent i z jakiego leczenia odniesie największą korzyść, a na jakie terapie w momencie badania jest oporny. 

Jeżeli chodzi o ustalanie przyczyny nowotworu, to nie zawsze jest ona oczywista, ponieważ rak to choroba wieloczynnikowa. Nie możemy zatem myśleć w ten sposób, że posiadanie jednej zmiany genetycznej już powoduje rozwój nowotworu, nawet w przypadku bardzo silnie predysponujących genów, takich jak BRCA1 lub BRCA2. Proces związany z nowotworzeniem to nie tylko genetyka, ale
i czynniki środowiskowe, a czasem po prostu zwykły pech. 

Co więcej, zapoczątkowanie onkogenezy z reguły jest wynikiem nagromadzenia kilku lub nawet kilkunastu zmian w bardzo różnych  kombinacjach i w bardzo różnych genach. My to widzimy – nowotwory wyglądające tak samo i klasyfikujące się tak samo w badaniach histopatologicznych, genetycznie mogą być bardzo różne.

AC: Jakie są jeszcze Twoje obowiązki, poza samą analizą genomów?

MW: Można powiedzieć, że jestem trochę człowiekiem-orkiestrą w firmie. Z racji tego, że posiadam także tytuł diagnostki laboratoryjnej, pomagam w przygotowaniu procedur do bankowania i biobankowania materiału genetycznego, uwzględniając zarówno merytoryczne jak i etyczne aspekty tego procesu, pomagam także w opracowaniu dokumentów kontroli jakości i dotyczących późniejszego wykorzystania materiału w celach diagnostycznych. 

Dodatkowo piszę publikacje i opracowania naukowe, uczestniczę także w projektach badawczych. Oprócz tego współtworzę cykl wtorkowych ciekawostek genomowych, dedykowany szczególnie osobom zainteresowanym genetyką, pomagając w ten sposób obudzić w nich pasję do tej dziedziny nauki.

AC: Wspominałaś, że jesteś także diagnostką laboratoryjną. Czy nie tęsknisz czasem za pracą w laboratorium?

MW: Zanim dołączyłam do MNMu moim miejscem pracy było laboratorium diagnostyczne, w którym spędzałam mnóstwo czasu z pipetą w ręce. I faktycznie, na początku bardzo mi tego brakowało, nawet szukałam wymówek, by pójść do laboratorium
i izolować DNA! Z czasem jednak przyzwyczaiłam się do obecnego trybu pracy, ponieważ zrozumiałam, że praca laboratoryjna to tylko wstęp do tej magicznej przygody z genetyką, która tak naprawdę zaczyna się dopiero na ekranach komputerów.

To nie zmienia faktu, że jednak za laboratorium tęsknię, bo jak wiadomo – stara miłość nie rdzewieje : ) Kiedy tylko nadarza się okazja, zaglądam tam, wskakuję w kitel i działam, więc nie jestem całkowicie pozbawiona tej możliwości : ) 

AC: Jak najchętniej spędzasz czas wolny?

MW: Najchętniej spędzałabym czas wolny na podróżach, ale jako mama dwójki dzieci mam obecnie niewiele okazji do wyjazdów, poza tym pandemia mocno ograniczyła możliwości podróżowania. Oboje wraz z mężem pochodzimy spod Sudetów, dlatego uprawiamy turystykę górską – jeździmy w rodzinne strony, kiedy tylko możemy, by wraz z dziećmi zdobywać kolejne szczyty z Korony Gór Polski. 

Jestem też akwarystką, a przez długie lata zajmowałam się terrarystyką – hodowałam wszystko: od owadów po jaszczurki. Był taki moment, że opiekowałam się aż 20 gadami 🙂 Prowadzę też bloga naukowego – genetyka jest moim hobby, dlatego poświęcam sporo czasu na wyszukiwanie różnych ciekawostek i czytaniu najnowszej literatury również w czasie wolnym, bo po prostu jest to moja pasja, której nigdy nie mam dosyć!

Jeżeli zainteresowała Was historia Marzeny, wchodźcie na jej bloga: Molekularnie, na którym znajdziecie fascynujące opowieści
ze świata genetyki!